niedziela, 5 kwietnia 2009

NGO lub organizacja pozarządowa, czyli czym to jeść?


        Znajomi, którzy wiedzą, że prowadzę organizację i widzą, ile czasu temu poświęcam, pytają mnie czasem zdziwieni: słuchaj, a co ty właściwie robisz?! Zdziwieni są przede wszystkim dlatego, że powszechnie stowarzyszenie nie kojarzy się z ciężką, codzienną, bardzo odpowiedzialną i wymagającą wysokich kwalifikacji pracą, a raczej z towarzystwem (czasem niemal "wzajemnej adoracji"), działaniem wolontarystycznym i tzw. społecznikowstwem.
        I wtedy okazuje się, że tego co robię w krótkich słowach przekazać się nie da, bowiem żeby to zrozumieć, trzeba wiedzieć na jakich zasadach działamy, a te ogólnie słabo są znane.
        Jeśli więc kogoś to interesuje, postaram się przybliżyć temat.

        Otóż, organizacja pozarządowa to takie śmieszne „przedsięwzięcie prywatne”, które tak jak firma prywatna świadczy określone usługi, ale z założenia nie prowadzi do osiągania zysków. Bo też jak generować zyski na nieszczęściu, chorobie, biedzie, bezdomności czy dyskryminacji?
        Owszem są tacy „artyści”, którzy i z tego potrafią wyciągnąć niezłe dochody, ale oni kierują swoje działania do tych, którzy pieniądze mimo wszystko mają, skrzętnie pomijając tych, którzy zdobyć ich nie mogą, bo jest już tak źle, że kółko się zamyka: dlaczegoś chłopcze biedny? - boś głupi, a dlaczegoś głupi? - boś biedny.
        Oczywiście nie jest tak, że ci którym jest trudno są głupi, ale z pewnością nierzadko brak im możliwości, które daje pieniądz (przyzwoity, a nie grosz łaskawy). Brak im więc często odpowiedniego wykształcenia, umiejętności, wiedzy za które płacić trzeba niemało. Startują z biedy i klepią biedę, bo sami nie przeskoczą wysokich progów szkół i uczelni. Inni popadają w biedę na głodowych rentach, bo rzadko pracują, nie mogąc pokonać stereotypów dotyczących niepełnosprawności jako rzekomej przyczyny nieefektywności w pracy. W rezultacie tracą kontakt z rynkiem pracy i przestają w krótkim czasie nadążać za wymaganiami pracodawców, bo świat idzie do przodu w tempie zbyt dużym dla kogoś, kto stoi w miejscu – często nie z własnego wyboru, ale z przymusu. Dla nich właśnie działają organizacje pozarządowe.
        To jednak nie jedyny ich rodzaj, wśród nich bowiem są i takie, jak stowarzyszenia hodowców kaktusów, albo towarzystwo miłośników znaczków pocztowych. I choć to także są organizacje pozarządowe i nikt nie neguje ich wartości, również społecznej, to zakres ich działania jest znacznie odmienny od tych, które działają na gruncie socjalnym, popularnie i nie bez przyczyny nazywanym - pomocowym. NGO to skrót od nazwy organizacji pozarządowych w języku angielskim (non governmental organizations). Pozarządowa zaś dlatego, że podobnie jak firma prywatna, prowadzi swoją działalność niezależnie od rządu, nawet jeśli działa w sferze pomocy społecznej. I tu podobieństwa do firmy prywatnej się kończą.

        Każda organizacja działa w oparciu o statut, mówiący o zakresie, celach i sposobie jej działania. Statut – rzecz oczywista – nie może być sprzeczny z prawem i przed wpisaniem organizacji do specjalnego rejestru rejonowego sądu gospodarczego (Krajowy Rejestr Sądowy) jest badany, przesyłany do badania przez organ kontrolny (o tych organach poniżej) i po ewentualnych poprawkach zatwierdzany przez sąd. Wpisu do rejestru nie wymagają tzw. stowarzyszenia zwykłe. Nie nabywają one jednak w ten sposób osobowości prawnej, ani żadnych możliwości czy przywilejów, jakimi dysponuje organizacja zarejestrowana, czyli „osoba prawna”.

        Statut organizacji – zgodnie z ustawą – obowiązkowo zabrania:
    - „udzielania pożyczek lub zabezpieczania zobowiązań majątkiem organizacji, w stosunku do jej członków, członków organów lub pracowników oraz osób”, z którymi pracownicy (krótko mówiąc, bo w ustawie jest długo) pozostają w stosunkach rodzinnych, nawet tych dalszych,
    - „przekazywania ich majątku na rzecz ich członków, członków organów lub pracowników oraz ich osób bliskich, na zasadach innych niż w stosunku do osób trzecich, w szczególności jeżeli przekazanie to następuje bezpłatnie lub na preferencyjnych warunkach",
    - "wykorzystywania majątku na rzecz członków, członków organów lub pracowników oraz ich osób bliskich na zasadach innych niż w stosunku do osób trzecich chyba, że to wykorzystanie bezpośrednio wynika ze statutowego celu organizacji",
    - "zakupu na szczególnych zasadach towarów lub usług od podmiotów, w których uczestniczą członkowie organizacji, członkowie jej organów lub pracownicy oraz ich osób bliskich".
        Jakiegokolwiek więc zysku ani majątku przekazać swoim członkom organizacja nie może. Może działać na rzecz swoich członków, ale tylko w zakresie określonym statutem.

        Najważniejszym organem organizacji jest walne zgromadzenie fundatariuszy lub walne zgromadzenie członków stowarzyszenia. To taka władza „ustawodawcza” na miarę organizacji. Władzę wykonawczą stanowi zarząd, zwykle organ kolegialny (liczący co najmniej 3 członków). Za wszelkie działania organizacji ponosi więc odpowiedzialność jej zarząd. Organizacje mają też obowiązek mieć kolegialny organ kontrolny w postaci rady nadzorczej (fundacje) lub komisji rewizyjnej (stowarzyszenia). Członkowie tego organu „nie mogą być członkami organu zarządzającego ani pozostawać z nimi w stosunku pokrewieństwa, powinowactwa lub podległości z tytułu zatrudnienia”, nie mogą być też karani „za przestępstwo z winy umyślnej”.

        Wśród organizacji pozarządowych, zgodnie z ustawą o działalności pożytku publicznego i wolontariacie, niektóre uzyskują status organizacji pożytku publicznego – to te działające dla dobra społecznego i/lub pomocy społecznej. W praktyce, aby organizacja uzyskała status pożytku publicznego, musi ona być wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego, zaś uzyskuje status OPP nie z chwilą jej zarejestrowania, ale dopiero po wpisaniu do tego Rejestru informacji o spełnieniu wymagań określonych ustawą. Wymagania te obejmują statutowy wpis o działaniu „dla dobra i na rzecz”, ale także zazwyczaj wymagają co najmniej rocznej działalności w sferze pożytku publicznego.

        Organizacja o takim statusie ma przywileje w postaci zwolnienia od: podatku dochodowego od osób prawnych (tzw. CIT), podatku od nieruchomości, podatku od czynności cywilnoprawnych (tzw. PCP), opłaty skarbowej, opłat sądowych, ale w odniesieniu do prowadzonej przez nią działalności pożytku publicznego. Jeśli organizacja prowadzi działalność gospodarczą, to w tej części działalności żadnych zwolnień nie ma, choć działalność ta musi być prowadzona „w rozmiarach służących realizacji celów statutowych”, zaś wszelki zysk przekazywany jest wyłącznie na działalność statutową.

        Organy administracji publicznej mogą zlecać organizacjom lub wspierać zadania z zakresu pożytku publicznego. Mają też obowiązek współpracować z organizacjami „na zasadzie pomocniczości, suwerenności stron, partnerstwa, efektywności, uczciwej konkurencji i jawności”, a jednostki stanowiące samorząd terytorialny sporządzają roczny plan współpracy z organizacjami.

        Teoretycznie organizacja pożytku publicznego może nabywać na szczególnych warunkach "prawo użytkowania nieruchomości będących własnością Skarbu Państwa lub jednostki samorządu terytorialnego". Mogą w niej wykonywać pracę osoby skierowane do odbycia służby zastępczej, zaś "jednostki publicznej radiofonii i telewizji umożliwiają organizacjom pożytku publicznego nieodpłatne informowanie o ich działalności". Organizacja może korzystać z pracy wolontariuszy.
        Również teoretycznie, organizacjom pomóc ma tzw. 1%, tzn. odpis od podatku, który każdy obywatel i tak by zapłacił, ale może przeznaczyć go dla konkretnej organizacji.
        Poza „jednym procentem” organizacja może finansować swoje działania z odpłatnej działalności pożytku publicznego (w praktyce - krótko tłumacząc z polskiego na nasze - po kosztach własnych i bez zysku), działalności gospodarczej, prowadzonej – jak już była mowa - w odpowiednim „rozmiarze”, a ponadto ze składek swoich członków, darowizn, spadków i dobroczynności publicznej (zbiórek pieniężnych lub rzeczowych).

        Poza wymienionymi wyżej, różnica między organizacją pożytku publicznego a firmą prywatną polega na tym, że firmę kontrolować mogą: urząd skarbowy, ZUS, PIP, Straż Pożarna, NIK, ewentualnie Sanepid, a w bardziej skrajnych przypadkach prokuratura. Organizacja natomiast podlega – poza wyżej wymienionymi! – kontroli „ministra właściwego do spraw zabezpieczenia społecznego” ("z urzędu lub na wniosek organu administracji publicznej") czyli również „kierownika właściwego urzędu centralnego”, dalej: wojewody lub starosty właściwego ze względu na siedzibę organizacji, Urzędu Zamówień Publicznych, jeśli (a tak najczęściej jest) otrzymuje jakiekolwiek środki publiczne, instytucji wdrażających fundusze europejskie, jeśli takie fundusze wykorzystuje, a wtedy także komisji z ramienia Instytucji Zarządzającej owymi funduszami w Polsce i Unii Europejskiej oraz kontroli każdego obywatela, którego to zainteresuje. Organizacje poza tym są całkowicie przezroczyste, zobowiązane są publikować sprawozdania merytoryczne i finansowe, tak by każdy miał do nich dostęp. Obowiązki sprawozdawcze kosztują, ale tu już zwolnień z kosztów nie ma.

        Organizacja może stracić status pożytku publicznego jeśli nie prowadzi lub zaprzestanie działalności w zakresie określonym ustawą, bądź prowadzi ją nieprawidłowo. Traci wtedy wszelkie przywileje i zwolnienia. W razie likwidacji organizacji zaś, jej mienie przekazane być musi na cele społeczne.

        Do tego, czym różnią się fundacje od stowarzyszeń oraz jak się to wszystko ma do prawdziwego, codziennego życia organizacji wrócę jeszcze w następnych wpisach, bo na dzisiaj chyba już wszyscy mamy dość.

        Zapraszam.


P.S. Wszelkie wpisy kursywą, to cytaty z przepisów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz